Wiele osób myśli, że skoro czytam dzieciom dużo książek, to znaczy, że nie korzystają z internetu. To nieprawda! Korzystają i to sporo. Myślę nawet, że za dużo.
Jest to spowodowane dwiema rzeczami:
-
Po pierwsze uważam, że dzieci dorastające w świecie technologii muszą dobrze ją poznać. Ich dzieciństwo jest zupełnie inne niż nasze. Ekrany, chcemy czy nie chcemy, towarzyszą im od najmłodszych lat, obsługa smartfona jest dla nich intuicyjna. Często radzą sobie z tym lepiej niż rodzice! Powinniśmy też pamiętać, że z dużym prawdopodobieństwem nasze dzieci będą wykonywać prace, które będą wymagały podstaw programowania (i nie tylko, jeśli wybiorą zawody techniczne). Internet to teraz główne miejsce pozyskiwania informacji i zdobywania wiedzy. To również narzędzie, które umożliwia kontaktowanie się z innymi.Od początku byłam więc przekonana, że dzieci muszą mieć z internetem kontakt. Ważne jednak, żeby zadbać o to, by ten kontakt był bezpieczny. O czym za chwilę.
-
Drugi powód jest prozaiczny i dotyczy dziś pewnie większości rodzin. To pandemia. Długie okresy siedzenia w domu. Brak kontaktu z rówieśnikami, rodziną. Zajęcia prowadzone zdalnie i rodzice pracujący z domu (przed komputerami przecież!). To sprawiło, że internetu w życiu moich dzieci jest więcej, niżbym chciała.
Amelia i Kuba. Stuoki potwór.
Książka, która zwraca uwagę na zagrożenia jakie niesie ze sobą nieodpowiedzialne korzystanie z internetu.
Żeby nasze dzieci były w sieci bezpieczne, żeby nie stały się ofiarami wyłudzeń czy cyberprzemocy (a także ich sprawcami!) musimy od samego początku uczyć ich odpowiedzialnego korzystania z internetu. Nie możemy czekać, aż coś się wydarzy. Warto rozmawiać o zachowaniach w wirtualnym świecie tak samo jak rozmawiamy o zachowaniach w przedszkolu, szkole czy na placu zabaw.
Świetnym pretekstem do takiej rozmowy. (A nawet kilku rozmów, bo tematów poruszono w niej wiele!) jest książka Amelia i Kuba. Stuoki potwór.
To trzeci tom popularnej wśród dzieci serii. (Nie trzeba ich czytać po kolei) Tytułowi bohaterowie mają 11 lat, chodzą do jednej szkoły, są przyjaciółmi i sąsiadami z tego samego bloku – apartamentowca zwanym Zamkiem. W historiach dużą rolę odgrywają też siostra Kuby, Mi, miłośniczka zwierząt i brat Amelii, Albert – młody geniusz z zespołem Aspergera.
Pewnego dnia na szkolnym forum internetowym pojawia się wpis, rzekomo zamieszczony przez Kubę, w którym chłopiec wyznaje Amelii miłość. Budzi on ogólną wesołość w szkole, żartom nie ma końca. Jedną z osób, która pozwala sobie na uszczypliwe komentarze jest Klementyna, najlepsza dotąd przyjaciółka Amelii. Rozczarowana zachowaniem koleżanki Amelia wrzuca do sieci niekorzystne zdjęcie Klementyny. I podpisuje: „Głupota nie wybiera, bęc! Klementyna”.
Zanim zdąży przemyśleć sprawę zdjęcie zaczyna żyć własnym życie. Jest przerabiane i udostępniane przez kolejne osoby. Amelia nie ma już nad nim kontroli. Co z tego, że je skasowała. Plakaty w wizerunkiem koleżanki wiszą już na szkolnym korytarzu. Zaszczuta Klementyna przestaje przychodzić do szkoły… Rozważa nawet jej zmianę.
Dzieci chcą jakoś odkręcić całą sytuację, ale nie wiedzą, jak to zrobić. Jak poradzić sobie z tym, że hejt przeniósł się z internetu na szkolne korytarze? Czy dorośli będą w stanie im pomóc?
To ważna lekcja. Warto uświadomić dzieciom, że w internecie nic nie ginie. Porozmawiać o cyberprzemocy. Przypomnieć, że po drugiej stronie ekranu są żywi ludzie ze swoimi emocjami…
Wszechobecne kamery i inwigilacja
Ale przecież i rodzice mają sporo na sumieniu. W czasie, gdy dzieci robią głupoty korzystając ze szkolnego forum, dorośli są zapatrzeni w obrazy z kamery nowego blokowego monitoringu. Został on zamontowany, bo na zamkniętym osiedlu zaczęły się dziać dziwne rzeczy (takie tajemnicze wydarzenia to zresztą stały, charakterystyczny element tej serii). Ponieważ dostęp do nagrań mają wszyscy mieszkańcy Zamku, bardzo szybko zaczynają podglądać siebie nawzajem. I komentować swoje zachowania czy wygląd. Jak się pewnie domyślacie, życie pod czujnym okiem kamery nie jest zbyt komfortowe. Czy rzeczywiście musimy płacić taką cenę za poczucie bezpieczeństwa?
Tymczasem Kuba i Albert postanawiają zbudować Niepodsłuchiwalne Połączenie Kablowe. Pytanie czy rzeczywiście nie da się go podsłuchać. Czytelniczki i czytelnicy dowiedzą się też, co może się stać, kiedy nasz adres mailowy trafi w niepowołane ręce. Boleśnie przekonał się o tym Kuba…
To nie koniec ciekawych wątków w tej książce. Marząca o nowym zwierzaku Mi spotyka tajemniczego domokrążcę, który obiecuje dostarczyć jej merynosa. Czy można ufać komuś, dla kogo najważniejszy jest zysk?
A na osiedlu pojawia dziwny przypominający pająka stwór, który ma mnóstwo oczu. Tylko dlaczego nie widzą go dorośli?
Jak widzicie tematów do ważnych rozmów z dziećmi o współczesnych problemach jest tu mnóstwo!
Amelia i Kuba. Z perspektywy chłopca i dziewczynki
W książkach z tej serii lubię to, że wydarzenia oglądamy z perspektywy dwójki bohaterów. Rozdziały są ułożone na przemian. Dzięki temu nikt nie gra tu pierwszych skrzypiec, podkreślona jest indywidualność dzieci. I nikt nie może powiedzieć, że to „książka dla chłopaków” albo „książka dla dziewczyn”.
RABATY!
Teraz możecie kupić wszystkie książki z serii Amelia i Kuba 25% taniej z kodem obibooki w sklepie wydawnictwa Powergraph
Partnerem wpisu jest wydawnictwo Powergraph. Dziekuję za udostępnienie książki do recenzji.
Kategorie/wiek: 6-8 8+